5. Nazywam się Czerwień, Orhan Pamuk

Nazywam się Czerwień

Nazywam się Czerwień

Nazywam się czerwień

Autor: Orhan Pamuk

Tytuł oryginału: Benim Adim Kirmizi

Rok Wydania: 1998

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie , Maj 2007

Liczba stron: 594

Tłumaczenie: Danuta Chmielowska

Po lekturze „Wahadła Foucaulta”  Umberto Eco (książki w moim skromnym odczuciu wybitnej), zrobiłam sobie tydzień przerwy. Często tak robię, gdy czytam coś co wywiera na mnie duże wrażenie – potrzeba mi wtedy czasu, by poukładać sobie w głowie klepki odpowiedzialne za tzw. literackie doznania. Na „powrót do czytelniczej gry” wybrałam więc sobie powieść, która z racji nagrody, którą odebrał autor, zdawała się obiecywać podobny poziom. Dlatego też kolejną pozycją była książka „Nazywam się czerwień” noblisty literackiego z 2006 roku, Orhana Pamuka.

„Nazywam się Czerwień”  przyrównywano w mediach i recenzjach do innego wielkiego dzieła Eco – „Imienia Róży”. Mimo że tej powieści akurat nie czytałam, to znam jej renomę i samo to stanowiło dla mnie dobrą rekomendację. Jeśli miałam wierzyć zapewnieniom wydawcy, czekały mnie „tajemniczy manuskrypt, zabójstwo, miłość i filozoficzne zagadki”. Zabrałam się więc do czytania.

Powieść Pamuka nie jest z serii tych, co wciągają czytelnika tak, że nawet wybuch wojny i lokalne bombardowania nie są wstanie oderwać go od czytania. To raczej dzieło dla konesera, które można czytać długo, po kilka stron dziennie, racząc się jednym, dwoma rozdziałami, niczym wykwintnym deserem lub dobrym kieliszkiem wina po ciężkim dniu. To trochę jak z „Baśniami tysiąca i jednej nocy”, które można czytać tygodniami i przez cały ten czas odczuwać przyjemność obcowania z dziełem.

Na pozór ciężko jest wyłonić tu głównego bohatera, gdyż autor przedstawia nam ich cała gamę, a do tego każdemu daje głos i szansę przedstawienia swojego punktu widzenia na daną sytuację. Ja jednak intuicyjnie za postać wiodącą obrałam sobie Czarnego -kaligrafa i pisarza, „wygnanego” dwanaście lat wcześniej przez własnego Wuja ze Stambułu, po tym jak mężczyzna dowiedział się, iż chłopak zakochał się w jego pięknej córce. Powieść zaczyna się w momencie gdy Czarny powraca po latach tułaczki do domu. Niedługo potem Wuj kontaktuje się z nim i wtajemnicza w proces tworzenia sekretnej księgi – iluminowanego manuskryptu dla samego Sułtana. Tworzenie tego dzieła trzymane jest w wielkiej tajemnicy, gdyż jest ono unikalne i na swój sposób zuchwałe – ma połączyć osmańską i zachodnią tradycję malarstwa, co dla wielu iluminatorów Wschodu jest bluźnierstwem i największym grzechem. Jak się bowiem okazuje, różnice pomiędzy obydwiema kulturami nie mają podłoża tylko w religii czy kulturze, ale także i w sztuce. Niektórzy z artystów są zafascynowani malarstwem Zachodu i gotowi do fuzji pomiędzy stylami, inni – konserwatywni i uparci, uważają sztukę Wenecji za grzeszną i uprawianą wbrew woli Allaha, przez co absolutnie niedozwoloną.

Jak duży chaos wprowadza w życie poczciwych malarzy księga, możemy się przekonać już z pierwszych stron powieści – zapoznajemy się wtedy z pierwszą ofiarą manuskryptu – martwym iluminatorem leżącym na dnie opuszczonej studni. To pierwsze – i kluczowe – morderstwo w całej powieści, jest preludium do walki, jakiej staniemy się świadkami. Walki nie tylko pomiędzy pojedynczymi malarzami o chwałę, honor i uznanie, ale przede wszystkim walki o światopogląd, religię i odwiecznej walki pomiędzy wartościami Wschodu i Zachodu.

Pomimo, iż morderstwo zazwyczaj obiecuje nam kontynuację w postaci kryminału, dzieła Pamuka nie można sklasyfikować w tak prostych, jednoznacznych kategoriach. Zbrodnia jest tutaj raczej pretekstem do przedstawienia konfliktu myśli i idei pomiędzy dwoma światami, a także do barwnego odmalowania życia i zwyczajów XVI wiecznego Stambułu. Poza wątkiem kryminalnym mamy tutaj bowiem całą masę przypowieści i legend związanych z tradycją Islamu, a także samej sztuki wschodniego malarstwa. Dzieło posiada także bardzo dużo szczegółowych opisów, które dla części czytelników mogą okazać się nużące i przydługie, ale dla innych będą literacką rozkoszą. Jest wreszcie i miłość – wątek dość wyraźny i często powracający na karty książki, aczkolwiek trochę dziwny w odbiorze, przynajmniej dla mnie, Europejki  z XXI wieku.

Postacie Pamuka nie posiadają jakieś szczególnej głębi, a ja miałam niemały problem ze zrozumieniem ich motywacji i wyborów. Najbardziej obcą osobą była dla mnie główna bohaterka, Sekure, obiekt miłości Czarnego i każdego innego mężczyzny który kiedykolwiek ją ujrzał. Nie wiedzieć czemu – może dlatego, że podświadomie nastawiłam się, iż to z tą postacią będę się potrafiła zidentyfikować – trochę mnie to rozczarowało. Czy była to wina przepaści kulturowej, czasowej czy religijnej, a może faktu, że stworzył ją pisarz, a nie pisarka, do dziś nie wiem. Zdecydowanie lepiej rozumiałam Czarnego i to jego najbardziej polubiłam z całej gamy bohaterów.

Dodatkowym plusem „Nazywam się Czerwień” są wspomniane już przeze mnie opisy. Akcja powieści rozgrywa się w zimie i – słowo daję – gdy bohaterowie przemierzali ośnieżone ulice Stambułu, to mimo, iż siedziałam w ciepłym domu, trzęsłam się z zimna razem z nimi. Mamy tu też mnóstwo odwołań do sztuki malarstwa wschodniego i do procesów z nim związanych. Na mnie największe wrażenie wywarł opis przygotowywania czerwonej farby (str.207), który dał mi też całkiem wyraźne wyobrażenie o tym jak w dawnych czasach produkowano kolory.

Reasumując mocne 5 na 6. Książka nie zawładnęła mną całkowicie, ale jest to dzieło napisane z kunsztem godnym Noblisty. Polecam!

Reklamy

1 komentarz

  1. kapitalna recenzja. jestem wlasnie w trakcie czytania i mam podobne wrazenia.


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s