MERDE!W RZECZY SAMEJ, STEPHEN CLARKE (3)

– Obiecują panowie pojechać tam? – zapytałem wznosząc kieliszek do toastu. Nie byłem przyzwyczajony do picia alkoholu o dziewiątej rano, więc delikatnie mówiąc byłem nieco podchmielony – Vous mettez votre main sur votre coeur et vous promettez? Możecie położyć rękę na sercu i obiecać?

Na te słowa dwóch żandarmów wymieniło zaniepokojone spojrzenia, opróżniło kieliszki i wstało. Florence gapiła się na mnie z otwartymi ustami. Brigitte oddychała jak szalona. Zastanawiałem się czy nakłanianie żandramów do przysięgi nosi znamiona przestępstwa (…)

 – Oszalałeś? – spytała Florence, gdy odjechali

– O co ci chodzi? Powiedziałem tylko… – i powtórzyłem to, po francusku, tym razem kładąc rękę na sercu, by podkreślić sens.

– O, Paul.

 Cóż, to nie była moja wina prawda? W ten sposób, my, Brytyjczycy mówimy. Zamiast car mówimy cah, zamiast bar, bah. Nie wymawiamy r. Więc to nie moja wina, że gdy mówimy „coeur„, brzmi to jakbyśmy powiedzieli queue. A przecież nie można mnie obwiniać za to, że queue to wulgarne określenie penisa. Przecież żandarmi powinni wiedzieć, że nigdy nie kazałbym im „położyć rąk na chujach i przysięgać”. (…)

Wtedy coś mnie uderzeyło. Dlaczego nikt wcześniej tego nie zauwazył? Całe rzesze angielskich turystów pytających o drogę w Paryżu: „Excusez-moi, Madame, gdzie jest katedra świętego chuja?”

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s